Gdybym miał okazję zrobić projekt okładki do książki "Zły" Leopolda Tyrmanda, do tych 800 stron cudownie napisanej powieści opisującej tajemniczego mściciela peerelowskiej Warszawy, który wzrokiem i pięścią budził strach wśród ówczesnych złodziei i szubrawców; do tych 800 stron, które - według wspomnień moich rodziców - było nad wyraz trudno zdobyć, to zrobiłbym ten projekt właśnie tak:
W domu dysponuję egzemplarzem z roku 1966 wydanego przez Czytelnika, niestety bez oryginalnej okładki autorstwa Mariana Stachurskiego, która była w tak złym stanie, że rodzice zdecydowali się oprawić książkę na nowo - niefortunnie w obleśny materiał skóropodobny. Toteż mam nadzieję drodzy rodzice, że okładka była w faktycznie opłakanym stanie! P.S. W pamięci z lektury (której dokonałem już dawno temu) został mi szczególnie ten fragment, kiedy jakiś facet z kobitką weszli do jednego z warszawskich szynków i zamówili tam parę kieliszków wódki a każdy kolejny łyk zajadali kilkoma parówkami z musztardą! Ach, co to musiały być za czasy!